15 maja 2013 roku, decyzją NSA, po blisko 25-letnich staraniach i walkach w sądach, bezprawnie zrabowany w 1945 roku Dwór na Woli Zręczyckiej pod Krakowem, został przekazany z powrotem rodzinie-spadkobiercom jego budowniczych i dawnych właścicieli.
Tego dnia postanowiliśmy porzucić całe swoje dotychczasowe życie i poświęcić się przywróceniu i zachowaniu pamięci o tym niezwykłym miejscu. Dwór i należace do niego obiekty przez dziesiątki lat rządów PRL zostały doszczętnie rozrabowane oraz zniszczone przebudową i rozbiórką. Pragniemy dokonać rewitalizacji tego miejsca i uczynić go lokalnym centrum kulturotwórczym i turystycznym, poprzez stworzenie na terenie obiektu Muzeum oraz obiektu hotelowego.
Jest to opowieść o czasach dawnych i tych współczesnych, o naszych zmaganiach z materią, zarówno zabytkową, jak i tą żywą, o stosunkach z urzędami i sąsiadami. Jest to blog o życiu, do którego serdecznie Was zapraszamy.

środa, 28 maja 2014

Co nas we Dworze zadziwia i... straszy.

Oooo… zadziwia nas wiele spraw. Nieustannie, każdego dnia spotykają nas jakieś niespodzianki, głównie te mniej miłe, jak stan szamba, osypujące się samoistnie kafelki w strasznej kuchni, czy dziury w dachu. Zadziwia nas fakt, jak ta kuchnia przeszła kontrolę sanepidu? Jest to dla nas niewytłumaczalna zagadka podobna do nadprzyrodzonych zjawisk, które mają od wieków miejsce we Dworze. Ale o tym za chwilę.

Zadziwia nas, kiedy odkrywamy ślady powojennego użytkowania niektórych przestrzeni. Chyba najbardziej zaszokowani byliśmy faktem, że mamy własny podziemny bunkier. Oczywiście, jak można się było spodziewać po komunistycznej twórczości, nieco przecieka i jeśli chcemy go zachować (a chcemy bo cierpimy na brak pomieszczeń gospodarczych) i on będzie wymagał rewitalizacji.

Skąd wziął się bunkier przy zabytkowym Dworze? Niegdyś Dwór pełnił funkcję ośrodka wypoczynkowego Politechniki Krakowskiej. Ktoś wpadł na pomysł, że w przypadku wojny ośrodek ma pełnić rolę punktu ewakuacji kadry naukowej. Z tego względu wykopano podziemny bunkier i wywalono obok głęboką dziurę. Funkcji dziury nie znamy (mówi się, że miała tam być stołówka), ale ewidentnie zamysł nie został zrealizowany. Dziura zarosła chaszczami. Drapiemy się w głowę, co zrobić z tą wielką dziurą? Pewnie trzeba będzie ją zasypać. Będziemy mieć długą listę życzeń do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.

Przy okazji właśnie tej wizyty w osłupienie wprawiło nas coś, czego wcześniej nie zauważyłam. W domku-służbówce, która będzie przyszłym budynkiem dla naszego małego muzeum, ktoś wprawił okna w dziwny sposób. Powiedzcie, ile trzeba mieć fantazji, albo ile trzeba wypić samogonu, aby założyć okno o 90 stopni przekręcone? 



Być może uznałabym to za jakiegoś rodzaju ekstrawagancję, intencjonalny zamysł ogarniętego artystyczną weną umysłu, gdyby nie fakt, że okno obok na tej samej ścianie jest wprawione normalnie.
Konia z rzędem temu, kto odgadnie zamysł twórcy!



I to też jest zadziwiające.
Co za pomysł, aby do chatki z bali doklejać coś takiego?

A teraz nastąpi obiecana opowieść o zjawiskach nadprzyrodzonych. Tradycja rodzinna przechowała pamięć o dziwnych fenomenach, które nie dają się wytłumaczyć w sposób racjonalny. Są to przede wszystkim efekty dźwiękowe, jak pukanie do drzwi, za którymi nikt nie stoi, czy dziwne odgłosy na strychu. O przedwojennych zjawach będzie jeszcze kiedyś czas, by wspomnieć, dziś skupię się na teraźniejszości.

Pewnego dnia, kiedy siedzieliśmy z sąsiadami przy herbacie, usłyszeliśmy pytanie:
-Czy wy we Dworze dobrze śpicie?
-Śpi nam się wspaniale- odpowiedziałam zgodnie z prawdą, ale za bardzo nie wiedziałam, do czego nasz sąsiad zmierza. Wtedy J. rzekł:
-A nic tam was nie straszy?
Ach, to o to chodzi- pomyślałam sobie i uśmiechnęłam się. Nie jest żadną dla nas tajemnicą, że we Dworze „straszy”. Opowiadała o tym babcia, potem powojenni najemcy. Poza tym wszystkim my do duchów jesteśmy przyzwyczajeni. Co działo się po naszej przeprowadzce na Pogórze Izerskie, o tym nigdy nie odważyłam się napisać. Opowiedziałam za to owe historie naszym sąsiadom, co zachęciło ich do zwierzeń na temat przeżyć we Dworze.

Ja chyba jestem trochę nienormalna, albo zapomniałam już o owych chwilach sprzed 10 lat w Zapuście, kiedy coś buszowało nam po domu, bo naprawdę szczerze się zmartwiłam, że nas we Dworze nic nie straszy. Odpowiedziałam sąsiadom:
-Myślę, że duchy przodków są zadowolone, że Dwór powrócił w ręce rodziny. Nie sądzę, abyśmy doznali z ich strony jakichś przykrości.

Mimo to, każdej nocy leżąc w łóżku na piętrze, wpatrywałam się w sufit i wsłuchiwałam się w odgłosy otoczenia. Każdej nocy towarzyszyła nam cisza. Nie to, żebym się bała, ale kiedy musiałam sama przejść wieczorem czy nocą przez ciemny korytarz dodawałam sobie otuchy słowami piosenki z kabaretu Potem:


Nie wiem, czy znacie to uczucie ciekawości pomieszanej ze strachem? Z jednej strony chciałam przeżyć dreszcz emocji, z drugiej drżałam na samą myśl spotkania się oko w oko, czy ucho w ucho z czymś nadprzyrodzonym. Nie spotkało nas żadne z opisywanych przez świadków tajemniczych zdarzeń. Ale czy naprawdę nie zetknęliśmy się z jakąś tajemnicą?

Krzyś nie rozstaje się ze swoim zegarkiem. Co noc w pokoju na piętrze, który zrobiliśmy sobie jako tymczasową sypialnię, kładł go na nocnej szafce. Rano okazywało się, że zegarek spóźnia się znacznie,  a to o 10, a to o 20 minut. I tak co noc, jakby ktoś zatrzymywał czas. Najpierw pomyśleliśmy, że zegarek się zwyczajnie zepsuł i zaczęliśmy go obserwować. Okazało się, że w ciągu dnia chodzi idealnie. W sypialni spędzaliśmy tylko 8 godzin na dobę. Tylko podczas tych 8 godzin, kiedy spaliśmy, zegarek się „psuł”. Uznaliśmy to za dziwne zjawisko, ale nie warte większej uwagi. Po prostu trzeba po powrocie kupić Krzysiowi nowy zegarek. Minęło już 2 tygodnie od naszego powrotu z Woli. Zegarek ani razu nie spóźnił się nawet o minutę, ani w dzień, ani w nocy.


To może budzić zdziwienie, prawda?

14 komentarzy:

  1. Piękny Dwór! Cieszy, że takie miejsce wróciło do właścicieli, bo nikt nie zadba lepiej o Jego swietność:) Pozdrowienia,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za dobre słowo i odwiedziny na blogu :-)

      Usuń
    2. Jak już znalazłem to będę zaglądał :) bo historia bardzo ciekawa

      Usuń
  2. No to dzięki... przeczytałam nocna porą o strachach w sypialni i już mam ciary... Jak ja pójdę do kibelka teraz, co?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo pomaga ta piosenka z kabaretu Potem "Nie ma duchów, nie ma żadnych duchów... :-)

      Usuń
  3. Moj maz twierdzi, ze okno instalowal ktos kompletnie napruty, lewitujacy w poziomie;)

    Oesuuu..bajam sie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ha... lewitujący w poziomie, dobre, dobre... :-D

      Usuń
  4. Nie wiem jakim cudem umknal mi ten blog o Dworku, na pewno nadrobie zaleglosci.
    Wam Kochani zycze wszystkiego co najpiekniejsze w Domu Przodkow i zadne duchy, ani inne inszosci nie stana Wam na przeszkodzie w realizacji marzen.

    Zadziwiajace jest wstawienie okna, przychylam sie do opinii meza p. Katarzyny, gosc ktory wstawial okno musial byc nawalony jak szpadel.
    Niech przyjazne duchy beda z Wami, buziaki sle:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy i życzymy miłej lektury :-)

      Usuń
  5. Nawalony czy z fantazją dał Wam zagadkę, macie powód do rozmyślań nad głupotą lub celowością, prawda?
    A może Krzyś cichaczem w nocy przestawia zegarek, aby dłużej pobyć w sypialni, aby z 8 godzin zrobiło się 10? Jak ma się w perspektywie walkę z berberysem czy szambem, tonący brzytwy się chwyta? A może Krzyś komunikuje się z duchami przodków, w tajemnicy przed Tobą w sprawie czasu i następnym razem będziecie spóźnieni o godzinę czy dwie? Szczęśliwi wszak czasu nie liczą prawda?
    Buziaki:) Dla Krzysia również:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciche i tajemnicze porozumienie Krzysia z duchami przodków raczej wykluczam, bo z reguły trzymamy sztamę razem przeciwko całemu światu, temu nadprzyrodzonemu też ;-) Ale może przodkowie cofają czas, aby nadrobić stracony czas, kiedy Dwór był w rękach komunistycznych barbarzyńców ? :-)

      Usuń
    2. I może to właśnie jest odpowiedź:)

      Usuń
  6. Macie swoj dwor, taki prawdziwy i w ktorym straszy? Zabieram sie za czytanie, bo mysle, ze wiele znajde tu dla siebie. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie zapraszam :-)
      Faktycznie, brzmi fantastycznie, ale te historie opowiadane przez pokolenia ludzi o "strasznych dworach" nie wzięły się widać ze zwykłej fantazji :)

      Usuń

Dziękuję za każdy miły komentarz :-)