15 maja 2013 roku, decyzją NSA, po blisko 25-letnich staraniach i walkach w sądach, bezprawnie zrabowany w 1945 roku Dwór na Woli Zręczyckiej pod Krakowem, został przekazany z powrotem rodzinie-spadkobiercom jego budowniczych i dawnych właścicieli.
Tego dnia postanowiliśmy porzucić całe swoje dotychczasowe życie i poświęcić się przywróceniu i zachowaniu pamięci o tym niezwykłym miejscu. Dwór i należace do niego obiekty przez dziesiątki lat rządów PRL zostały doszczętnie rozrabowane oraz zniszczone przebudową i rozbiórką. Pragniemy dokonać rewitalizacji tego miejsca i uczynić go lokalnym centrum kulturotwórczym i turystycznym, poprzez stworzenie na terenie obiektu Muzeum oraz obiektu hotelowego.
Jest to opowieść o czasach dawnych i tych współczesnych, o naszych zmaganiach z materią, zarówno zabytkową, jak i tą żywą, o stosunkach z urzędami i sąsiadami. Jest to blog o życiu, do którego serdecznie Was zapraszamy.

sobota, 14 lutego 2015

Stara studnia.

Przy ostatnim wpisie, dotyczącym szklanych negatywów, nie wyjaśniłam kontekstu, w jakim powstały. Ową dokumentację fotograficzną zawdzięczamy pasji poznanego już czytelnikom architekta obecnego dworu- pradziadka Władysława Jenknera. Był on inżynierem oraz miłośnikiem nowych technologii i z zapałem dokumentował wszystkie aspekty swojego życia, od prac na budowie w różnych częściach Europy, poprzez działania na froncie I wojny światowej, po życie rodzinne we dworze i okolicach. Te wyżej wymienione obejrzycie sobie pod tym linkiem.

W rodzinnych albumach zachowały się nie tylko negatywy, ale i odbitki z epoki. Na jednej takiej, niestety, bardzo już zniszczonej odbitce (kliszy nie odnaleźliśmy), widać starą studnię. Bardzo nas ten temat zainteresował. Modne są w obecnych czasach miniatury atrapy drewnianych obudów studni. A gdyby tak odtworzyć oryginał?


Na Woli mamy już wodociąg, ale stara studnia wciąż istnieje. Schowana jest głęboko w gąszczu krzaków. Aż się prosi, by przywrócić jej dawny wygląd. Woda w tej studni, jak i w wykopanych po wojnie kilku innych, nie nadaje się do spożycia. Nie wiemy, jak to było w epoce, czy woda była lepszej jakości, czy domownicy pili taką, jaka była im dostępna? Nie znaczy to jednak, że woda z odtworzonej studni byłaby niewykorzystana. Można z powodzeniem używać jej do podlewania rabat. Używanie do tego celu wody z wodociągu jest kosztowne. Zatem warto chyba połączyć przyjemne z pożytecznym i pomyśleć o rekonstrukcji takiej obudowy studni?

Zdjęcie jest jakie jest, widać na nim pi razy oko konstrukcję zewnętrzną. Dzięki temu, iż stoją przy niej dwie osoby, mniej więcej można określić proporcje poszczególnych elementów. Gorzej sprawa wygląda z cembrowiną. Nie widać jej. Wydaje się, że chyba jest okrągła i być może jest kamienna. Szczerze mówiąc, bardziej podobałaby się nam cembrowina drewniana zrębowa kwadratowa, taka jak pochodząca z Aleksandrowic, a znajdująca się w skansenie w Wygiełzowie. 


Może z racji tego, że nie widać tej oryginalnej cembrowiny na naszym zdjęciu, puścimy wodze fantazji, nieco naciągniemy fakty i zrobimy cembrowinę taką, jaka nam się podoba, ale zgodną z prawdą czasu i miejsca?
Pewnym wyzwaniem będzie zrobienie koła. A może ktoś z czytelników zna w okolicy Krakowa fachowców od rekonstrukcji tego typu obiektów? Bardzo chętnie nawiązalibyśmy współpracę.

A oto jedno z moich ulubionych zdjęć:
Kamila Feill karmiąca dziką zwierzynę.




17 komentarzy:

  1. Aneta, co i rusz wyciagacie takie historie, ze sie oderwac od czytania nie mozna. I ja bym jechala, szukac, pomagac , odtwarzac. Zapytam kuzynke meza, oni maja dom pod Krakowem, kto wie, moze kogos znaja?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby co, to serdecznie zapraszamy, każda pomoc się przyda :-)

      Usuń
  2. Jak ja Ci zazdroszę takich pamiątek / zdjęć :)
    Całuski przesyłam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś ta zwierzyna chyba mało dzika? Że tak z ręki? Na pewno przysposobiona.
    Studnia jest taka, że dałabym, dałabym, nie wiem co, ale dużo:) Odtwarzajcie, choćby i naciągnąwszy trochę fakty. W tej chwili i tak nie ma nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic, ino some krzoki som :-)
      Ale to się zmieni :-)

      Usuń
  4. Wiesz, ale patrząc uważnie, można jednak założyć, że cembrowina była murowana ale kwadratowa. W każdym razie nie okrągła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tak być, to naprawdę niewyraźne zdjęcie i nie upieram się, że widzę tam kształt okrągły.

      Usuń
  5. Napisałam z błędem nazwisko, zatem jeszcze raz....
    W kwestii kwadratów i kół się nie wypowiadam, bo fotka mało czytelna, a ja tematu nie znam. W każdym razie cokolwiek zrobicie i tak będzie piękniej niż jest, dacie nowe życie zapomnianemu.
    Co do karmienia dzikiej zwierzyny to są posesje, gdzie hoduje się małe stadka. Tak jest w przypadku znanego Rudiego Schubertha, o którym jakiś program ostatnio oglądałam. Jednak zwierzaczki na tej fotce wydają mi się jakieś chorowite, słabowite, zatem można przypuszczać, że cudem uniknęły śmierci i we dworze, pod czujnym okiem gospodarzy, dochodziły do sił. Można puścić wodze fantazji, oj można.
    Pozdrawiam cieplutko i czekam na następne wieści:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem to jakaś młodziutka dziczyzna. Czasem tak jest, że przy wiosennych koszeniach trafia się na gniazdo sarny, a jak się zbliży do niego, lub dotknie maleństwo, to samica wychowująca młode już nie wraca. Taki maluch skazany jest albo na śmierć głodową, albo na łaskę człowieka. Może i tutaj tak było?

      Usuń
  6. Pomysł z rekonstrukcją studni przedni i zacny. Życzę spełnienia planów. A zdjęcie z kozami naprawdę urokliwe. Czy wiadomo, że zrobione je we dworze?
    Serdeczności, BB

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz, że to kozy? Eee... to chyba młode jelonki, albo samczyki sarny.
      Tak, zdjęcie na pewno jest robione przy dworze na Woli, tylko to jest ten stary dwór, który się spalił. Ten odbudowany też miał być otynkowany, ale nie zdążyli, bo wojna przyszła.

      Usuń
    2. Ja to się jednak nie znam na zwierzynie :( Chyba rzeczywiście to raczej jakieś jelonki - mają różki rozczapierzone i koza ma chyba jakiś dłuższy ogonek :)))

      Usuń
  7. Anetko,Ty to potrafisz przyciągnąć uwagę :)
    Takich pamiątek tylko pozazdrościć :) Wierzę,że odtworzycie studnię,a woda z niej będzie spożytkowana odpowiednio.
    Pozdrawiam cieplutko i trzymam kciuki za Was :)

    OdpowiedzUsuń
  8. pięknie tu. piękne zdjęcia, piękny dworek...pieknie pewnie będzie jeszcze bardziej..trzymam kciuki za pomyslne dokończenie remontu:):):

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy miły komentarz :-)