15 maja 2013 roku, decyzją NSA, po blisko 25-letnich staraniach i walkach w sądach, bezprawnie zrabowany w 1945 roku Dwór na Woli Zręczyckiej pod Krakowem, został przekazany z powrotem rodzinie-spadkobiercom jego budowniczych i dawnych właścicieli.
Tego dnia postanowiliśmy porzucić całe swoje dotychczasowe życie i poświęcić się przywróceniu i zachowaniu pamięci o tym niezwykłym miejscu. Dwór i należace do niego obiekty przez dziesiątki lat rządów PRL zostały doszczętnie rozrabowane oraz zniszczone przebudową i rozbiórką. Mozolnie dokonujemy rewitalizacji tego miejsca, by uczynić go lokalnym centrum kulturotwórczym i turystycznym. Na terenie obiektu działa już Muzeum Dwór Feillów oraz agroturystyka. Klikając w zakładki, zapoznacie się z naszą ofertą.
Jest to opowieść o czasach dawnych i tych współczesnych, o naszych zmaganiach z materią, zarówno zabytkową, jak i tą żywą, o stosunkach z urzędami i sąsiadami. Jest to blog o życiu, do którego serdecznie Was zapraszamy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą donosiciele. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą donosiciele. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 maja 2015

Niechciani goście.

W niedzielę, jak na Dzień Pański przystało, udaliśmy się do Świątyni. Świątyni Konsumpcji. Nie możemy się przyzwyczaić do wszechobecnego tutaj tłoku panującego w dni powszednie. Jak już wcześniej wspominałam, ma to swoje plusy, ale i minusy. Plusem zagęszczenia jest duży wybór sklepów rozmaitej branży oraz rewelacyjne połączenia busami z Krakowem, Wieliczką, Bochnią i Limanową. Minusem są kolejki w sklepach, od których odwykliśmy oraz czasem brak miejsca parkingowego. Zorientowaliśmy się, że w niedzielę przed południem mieszkańcy siedzą w kościele, a lokalna Biedronka świeci pustkami. Można na spokojnie, bez przepychania się i bez stania w kolejce do kasy, zrobić podstawowe zakupy.

Kiedy przejeżdżaliśmy przez sąsiednią wieś, przyciągnął moją uwagę niezwykły, naprawdę ogromny baner, powieszony na bramie jednej z posesji. Właściciel albo robi remont, albo się dopiero buduje. I już narobił sobie wrogów. Czyżby spodziewał się wizyty niechcianych gości?

































Po powrocie do domu wybuchła w naszym skromnym dwuosobowym gronie dyskusja, czy jest to akt desperacji, odwagi, a może fantazji, czy jest to objaw czystego szaleństwa podsyconego manią prześladowczą? 
A co Wy o tym sądzicie?